~~*~~ >> środa, 14 czerwca 2006 23:21:55
Gdzieś na końcu języka
odnalazłam twój smak
Smakujesz tytoniem i truskawkami
Wieczorem leżę wtulona
w zgięcie własnego łokcia
gdzie pocałunki składasz
i czuję twoje usta truskawkowe przy swoich
i tytoniowe tchnienie
Tylko tak potrafię już oddychać
Pośród dźwięcznej ciszy
odnajduję wszystkie słowa
wszeptane do ucha
i niebo zasnuwa się
twoim ciemnym głosem
W takich ciemnościach mi najlepiej
W zamkniętych powiekach
chowam momenty
gdy patrzysz na mnie roześmiany
spod uniesionej brwi
Palcami gładzę ciepłe powieki
-dotykam twojego policzka
Włosy moje przytulałeś
i moje włosy pachną tobą
Jak dobrze tak zasypiać...
Iwona Kusykomentarze [2]NOC Z JAŚMINEM >> poniedziałek, 12 czerwca 2006 20:23:20
Dziś śpi ze mną zapach jaśminu.
Czemu to on jest przy mnie
nie Ty?
Otula mnie i pieści.
Wypełnia pustą przestrzeń.
Najintensywniej pachnie w nocy,
tak jak ty, gdy upajasz się mną,
będąc sam na sam.
Czymże jest on wobec Ciebie
pięknej, gorącej,
wobec Ciebie wesołej i podekscytowanej...?
Jest tylko zapachem jaśminu...
komentarze [3]0:2 >> piątek, 9 czerwca 2006 23:10:29
POLSKA:EKWADOR
!!!JAKI WSTYD!!!
Janas-idiota
Żurawski-szmaciarz (było do przewidzenia)
Szymkowiak-partacz
Sędzia-ślepy chuj (przynajmniej 1:2)
Trzeciak-pojeb (3 zagrzewki na jedną wypowiedź)
Boruc, Jeleń-respectkomentarze [4]IMPRESJA >> sobota, 3 czerwca 2006 19:45:15
Bóg-genialny impresjonista
malował nas kropka po kropce,
kreska po kresce,
na płótnie Ziemi,
na gruncie natury,
kolorowych, wesołych,
uśmiechniętych, pięknych,
każdego innego,
każdego oryginalnego...
Na mnie zabrakło mu farby,
jestem szarym człowiekiem.
komentarze [18]KOWAL >> czwartek, 1 czerwca 2006 19:29:42
Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.
Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.
Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem;
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!
Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.
Leopold Staffkomentarze [3]Powrót