SPOTKANIE >> niedziela, 24 lutego 2008 11:52:21
Byłem pijany jak ostatnio zawsze.
Ty przyszłaś spóźniona na godzinę w,
lecz nie jak czerwona zaraza.
Nie stare miasto ni czerniaków to było,
a ucho igielne gdzie wielbłąd z nami siedział
i miażdżył nas masą swego cielska.
Bawiliśmy się razem jak niegdyś już 2 razy.
Zmęczyłaś nieziemsko me ciało i duszę,
lecz ja nie przestawałem.
Otoczyłaś mnie swą idealnością,
jak kniaź otaczał bóstwem swój lud
i mimo że smutny byłem, jak wisielec przed wyrokiem,
zabawę mieliśmy jakby astrolog czytał baśń z gwiazd
wiedząc, że nałożnica na niego czeka piękna w dodaku.
Ty jak kat nad mym ciałem znęcałaś się pare godzin,
bym do kanałów miał ochotę spaść,
lecz nie spadłem, a walczyłem jak ci kiedyś
i witki w górę ciągnąłem jak niewinny przed hitlerowcem.
Dwa kopnięca w twarz trzeświły mnie bardzo
i mimo bólu dodawały odwagi na kolejne minuty szału.
Został ten ból na ciele, lecz pięknie, pięknie, pięknie było!
Do następnego spotkania kochana!
Dodaj komentarz
1 komentarzy
budrys.mylog.pl :: niedziela, 2 marca 2008 00:55:31
|
|
|
'wierszyk' w małym nawiązaniu do płyt: 'gusła' i 'powstanie(...)' zespołu lao che. o 'gospel może też coś nakreślę bo jest kapitalna;] albo nie będę pisał... ta płyta krzyczy sama sobą... wiersz powstawał w drodze powrotnej z koncertu promującego właśnie tę płytę...
|